Wpis z dedykacją dla Mai, na Eltenie znanej jako Jamajka.
Wyobraźmy sobie kobietę, niezbyt inteligentną. Kobietę, której jedynym talentem jest gotowanie. Kobietę, która cały dzień mogłaby spędzić w sklepie dzierżąc dumnie w dłoni kartę kredytową męża. Kobietę, która nie ma za grosz taktu, wyczucia ani obycia towarzyskiego. Już? Wyobraziliście sobie? Jeśli tak, to macie już całkiem nieźle nakreślony obraz Malwiny Wolskiej. A teraz skoncentrujmy się na mężu tej pani. Mężczyźnie dynamicznym, inteligentnym i z równie dużym brzuchem jak poczuciem humoru, ale także humorzastym, wymagającym i kapryśnym. Jest to wiecznie niezadowolony i wielce punktualny furiat, introwertyk, egoista i bałwan, (nie, nie mówię o sobie). Wielu twierdzi, że przeciwieństwa się przyciągają. I tutaj chyba mamy typowy tego przykład. Jak jednostki o tak diametralnie różnych usposobieniach mogą razem wytrwać w małżeńskim jażmie? Na to pytanie Joanna Chmielewska stara się odpowiedzieć w tej książce.
Jeśli chodzi o wstęp, to by było na tyle, skupmy się teraz na mini streszczeniu fabuły. Dużo wam nie zdradzę, bowiem nie chcę odbierać przyjemności. Cała książka opiera się na głównym motywie, tj. przygotowaniach do zbrodni wspomnianej już Malwiny Wolskiej. Pewnego dnia wpada ona na pomysł, że nie głupią sprawą byłoby zabójstwo swego małżonka. Dlaczego? Powodów jest mnóstwo: denerwuje on ją, musi mu gotować, rozmawiać z nim, mieszkać pod jednym dachem, prosić o pieniądze na życie, które on daje bardzo niechętnie i w mikroskopijnych ilościach. O, i tu dochodzimy do właściwego sedna sprawy. I znowu sprawdzi się nam zasada, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że chodzi o… pieniądze! I to właśnie pieniądze są powodem morderczych zamiarów Malwiny. Otóż jej mąż chce się z nią rozwieść, bo jak mówi, ma jej dosyć. Malwina wie, że gdyby się z mężem rozwiodła, to majątek musiałby zostać podzielony na połowy. A Malwina, będąc kobietą rozżutną nie chce oddawać mężowi tego, co, (jak sama uważa) jej się należy. Dlatego właśnie postanawia męża zabić. Jak się do tego zabierze? Co jest w stanie poświęcić i jak daleko się posunie, oraz w reszcie to, czy Karola zabije, czy też nie. Chcecie wiedzieć? Przeczytajcie!! Moim skromnym zdaniem książka jest świetna. Chmielewska z właściwym sobie humorem znakomicie opisuje perypetie bohaterów oraz ich charaktery. Ja książkę przeczytałem niemal jednym tchem i myślę, że Wam też się spodoba. Polecam! Moja ocena: 8–10.
8 replies on “Kiedy on w reszcie umrze? Czyli o tym, jak nie popełniać morderstwa! ? Joanna Chmielewska, ?Nie-Boszczyk Mąż?”
Za dedykacje dziękuję, ale wymagam choć jednej jeszcze recenzji książki tej pani. xd. Mam na myśli konkretną książkę, a o szczegóły dotyczące tego challengeu możesz zapytać, dzwoniąc pod numer…
Dla mnie późna jej twórczość to już nie to. Tak do początku lat 90-tych jak najbardziej. Potem baardzo fragmentarycznie.
a co to za książka?
Nieboszczyk mąż. W tytule wpisu napisane jest.
Hmmm. Ja teraz czytam jej “Bułgarski bloczek”. Bardzo prawdopodobnym jest, że recenzja, gdzieś, kiedyś sie pojawi. Na razie mam do zrecenzowania książkę “Małomówny, i rodzina” I sie zabrać nie mogę.
Nie podobała mi się ta książka zupełnie. Nudna, jak nie wiem, a Chmielewskiej twórczość uwielbiam, tylko, no wiadomo, nie wszystko musi mi się akurat podobać.
Czytałam. Niezłe. Znam też w formie słuchowiska – dostępne w DZDN.
Czytałam, i trochę podzielam zdanie Skrzypeńki.